I znów mój duch połyka lęk

Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe

Na drodze krzyk zatrzymał mnie
Kazał mi zyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

Bo czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwiÄ… na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach

Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwiÄ… na ciele mym,
Że warto żyć!

Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękim uciec chcę,
By dalej żyć
Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać sie
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!

I znów mój duch połyka lęk...
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć...
Nie widzę nic, nie słyszę nic...
Tracę puls i ciało swe...

Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!









Spójrz jak wygląda moja twarz

Czy został chociaż ślad człowieka którego znasz
Zobacz jak szybko zmieniam siÄ™
Jak mi dodaje lat
Każde słowo twe

Nie widzÄ™
Nie słyszę nic
Przestaje odczuwać nawet Twój
Śmiech już nie dotyka mnie
I wiem że każdy ból pomaga wznosić mój
Własny mur
Kolejna lista skarg
Czy kłamstwo to czy żart
Wiem to banalne jest

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc
I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

Wiedz
Wiedz że nie poddam się
Dopóki czuję gdzieś
Płynącą we mnie krew
Póki smak życia w ustach mam
Póki zapach traw wciąż ogłusza mnie

Nie widzÄ™
Nie słyszę nic
Przestaję odczuwać nawet ból
Nie widzÄ™
Nie słyszę nic
Przestaję odczuwać nawet ból

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc
I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

I znów
Tak jak nie raz już
Znów to zrobię
Wiem wyjdÄ™ z siebie
I nikt nie dosięgnie mnie
Wbiję nowy cierń
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc

Tak wiem
Znowu matka noc ukołysze mnie
Gdy butelki szkłem strzelę sobie w łeb