I znów mój duch połyka lęk

Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe

Na drodze krzyk zatrzymał mnie
Kazał mi zyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

Bo czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwią na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach

Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwią na ciele mym,
Że warto żyć!

Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękim uciec chcę,
By dalej żyć
Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać sie
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!

I znów mój duch połyka lęk...
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć...
Nie widzę nic, nie słyszę nic...
Tracę puls i ciało swe...

Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!









Odwraca wzrok, zamyka drzwi 

Powoli skądś napływa wstyd
Zamyka drzwi, a ty już wiesz
Że będzie myśleć przez cały dzień

Ach, jaki to był celny strzał,
Tych kilka słów, tak prosto w twarz

Znowu musiało tak być
Jakbyś bez tego nie był sobą

Zamyka drzwi, za późno jest
By zrobić ten, ten jeden gest

Ach, jaki to był celny strzał
Tych kilka słów, tak prosto w twarz

Jak to się mogło znów stać
W pustym pokoju tkwisz sam
Zupełnie sam
Znów wszystko poszło nie tak

Znowu musiało tak być
Jakbyś bez tego nie był sobą (x7)