Dlaczego nie można inaczej 
Patrzeć gdzieś w dal i dorosnąć
Jak zwierze w szumiÄ…cym lesie
Nie było chyba takich potrzeb, przedtem
OdchodzÄ™ w czapce niewidce
Na skraj polany,
By dotrzeć na księzyc

Aa, aa widzÄ™, ja widzÄ™
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy

Tak byłem podekscytowany
Niewyobrażalna próba tworzenia mgły

Aa, aa widzÄ™, ja widzÄ™
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy
Aa, aa widzÄ™, ja widzÄ™
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Zatyka nosy w dwusetce








I znów mój duch połyka lęk

Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe

Na drodze krzyk zatrzymał mnie
Kazał mi zyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

Bo czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwiÄ… na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach

Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwiÄ… na ciele mym,
Że warto żyć!

Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękim uciec chcę,
By dalej żyć
Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać sie
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!
By dalej żyć!

I znów mój duch połyka lęk...
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć...
Nie widzę nic, nie słyszę nic...
Tracę puls i ciało swe...

Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!
Chcę dalej żyć!